sobota, 5 lipca 2014

ROZDZIAŁ VII :)

- A teraz się boisz? – nie byłam w stanie nic odpowiedzieć. Wiedząc, że nie uzyska odpowiedzi przycisnął mnie jeszcze mocniej. Przez moment nie mogłam oddychać. Czuł mój narastający strach. I chyba właśnie to go jarało. Jednak nie chciałam dać mu tej satysfakcji.
- Nie. – powiedziałam. Moje serce zaczęło jeszcze szybciej bić. Wiedziałam, że go tym wkurzę.
- Na pewno? – warknął mi do ucha, po czym ścisnął moje nadgarstki tak mocno, że aż się ugięłam z bólu.
- Chris przestań….. To boli.. – wydukałam błagalnym tonem. On jednak nie przestawał.
- Podoba ci się? Co? – szeptał mi do ucha przygryzając je dość mocno. Nie wytrzymała już. Z oczu popłynęły mi łzy.
- Chris.. proszę przestań. Boję się ciebie. Cholernie się ciebie boje. Rozumiesz?
         Jego uścisk nagle zelżał, a wielkie ręce uwolniły moje dłonie. Nie zastanawiając się odskoczyłam od niego.
- Nie łatwiej było od razu odpowiedzieć? – zapytał retorycznie. Widziałam jego zdziwienie,  gdy spostrzegł samotną łzę spływającą po moim poliku. Szybko ją wytarłam. Nie chciałam okazywać mu mojej słabości. Postanowiłam szybko zmienić temat.
- O czym rozmawiałeś dzisiaj z Austinem?- zapytałam pewnie. On jedynie dalej spoglądał na mnie melancholijnie opierając się o pień drzewa. Jak on mnie irytuje.
- Nie słyszałeś, czy może mam ci to napisać? – szybko dodałam. Czemu ja nie potrafię czasem ugryźć się w język, pomyślałam, gdy Chris w mgnieniu oka pojawił się przy mnie i trzymając mnie w żelaznym uścisku powiedział:
- Widzę, że jeszcze będę musiał popracować nad tym twoim charakterkiem. Ale muszę przyznać, że kręci mnie ta twoja zadziorność.- mówiąc to delikatnie osunął swoje ręce na moją talie.
- Czemu nie trzymasz się zakładu? Miałeś mnie nie zaczepiać? – szybko zapytałam drżącym głosem. On lekko się odsunął ode mnie, puszczając moje biodra. Odetchnęłam z ulgą.
- Jak dobrze pamiętam, to miałem cię nie zaczepiać, jak jesteś z kimś. A teraz jesteś sama. Tylko ty i ja. Więc praktycznie trzymam się zasad. – wyjaśnił z tym jego uśmieszkiem na twarzy.
- Wcale tak nie mówiłam. – dodałam głośno przełykając ślinę.
- Ale ja tak mówię! – właściwie krzyknął sprawiając, że moje serce przestało na chwilę bić. – A wracając do Austina. Możesz już o nim zapomnieć.
- Ale jak to..? Ty.. Nie masz prawa. Nie możesz tak robić. – dukałam.

- He he. Ja czegoś nie mogę? Czy ty siebie słyszysz? Chyba naprawdę nie wiesz z kim masz do czynienia. Jeszcze  dużo musisz się nauczyć. A ja z chęcią ci w tym pomogę. – wyszeptał mi do ucha przygryzając jego płatek. Miałam nadzieje, że skończy się na tym. Jednak Chris nie przestawał. Jego ręce wędrowały po całym moim ciele, a ja nawet nie mogłam się ruszyć. W końcu zatrzymał jedną z dłoni na moim udzie. – Chyba czas na pierwszą lekcję. – jąknął do mnie, po czym boleśnie chwycił mnie za udo mocno je ściskając. – Spokojnie. Tylko na początku boli. Potem już nic nie czujesz. – dalej szeptał, a ja zacisnęłam pięść z bólu. Nagle ból ustał, a ja mogłam złapać oddech. – Chyba nie było tak źle? – ciągnął dalej. – Jesteś naprawdę dzielna. – powiedział delikatnie masując mnie po obolałym miejscu. Kiedy to robił z moich ust wydobył się niekontrolowany jęk. Wiedziałam, że Chris to usłyszał. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz