- A teraz się boisz? – nie byłam w stanie nic odpowiedzieć.
Wiedząc, że nie uzyska odpowiedzi przycisnął mnie jeszcze mocniej. Przez moment
nie mogłam oddychać. Czuł mój narastający strach. I chyba właśnie to go jarało.
Jednak nie chciałam dać mu tej satysfakcji.
- Nie. – powiedziałam. Moje serce zaczęło jeszcze szybciej
bić. Wiedziałam, że go tym wkurzę.
- Na pewno? – warknął mi do ucha, po czym ścisnął moje
nadgarstki tak mocno, że aż się ugięłam z bólu.
- Chris przestań….. To boli.. – wydukałam błagalnym tonem. On
jednak nie przestawał.
- Podoba ci się? Co? – szeptał mi do ucha przygryzając je
dość mocno. Nie wytrzymała już. Z oczu popłynęły mi łzy.
- Chris.. proszę przestań. Boję się ciebie. Cholernie się
ciebie boje. Rozumiesz?
Jego uścisk
nagle zelżał, a wielkie ręce uwolniły moje dłonie. Nie zastanawiając się
odskoczyłam od niego.
- Nie łatwiej było od razu odpowiedzieć? – zapytał
retorycznie. Widziałam jego zdziwienie,
gdy spostrzegł samotną łzę spływającą po moim poliku. Szybko ją
wytarłam. Nie chciałam okazywać mu mojej słabości. Postanowiłam szybko zmienić
temat.
- O czym rozmawiałeś dzisiaj z Austinem?- zapytałam pewnie.
On jedynie dalej spoglądał na mnie melancholijnie opierając się o pień drzewa.
Jak on mnie irytuje.
- Nie słyszałeś, czy może mam ci to napisać? – szybko
dodałam. Czemu ja nie potrafię czasem ugryźć się w język, pomyślałam, gdy Chris
w mgnieniu oka pojawił się przy mnie i trzymając mnie w żelaznym uścisku
powiedział:
- Widzę, że jeszcze będę musiał popracować nad tym twoim
charakterkiem. Ale muszę przyznać, że kręci mnie ta twoja zadziorność.- mówiąc
to delikatnie osunął swoje ręce na moją talie.
- Czemu nie trzymasz się zakładu? Miałeś mnie nie zaczepiać?
– szybko zapytałam drżącym głosem. On lekko się odsunął ode mnie, puszczając
moje biodra. Odetchnęłam z ulgą.
- Jak dobrze pamiętam, to miałem cię nie zaczepiać, jak
jesteś z kimś. A teraz jesteś sama. Tylko ty i ja. Więc praktycznie trzymam się
zasad. – wyjaśnił z tym jego uśmieszkiem na twarzy.
- Wcale tak nie mówiłam. – dodałam głośno przełykając ślinę.
- Ale ja tak mówię! – właściwie krzyknął sprawiając, że moje
serce przestało na chwilę bić. – A wracając do Austina. Możesz już o nim
zapomnieć.
- Ale jak to..? Ty.. Nie masz prawa. Nie możesz tak robić. –
dukałam.
- He he. Ja czegoś nie mogę? Czy ty siebie słyszysz? Chyba
naprawdę nie wiesz z kim masz do czynienia. Jeszcze dużo musisz się nauczyć. A ja z chęcią ci w
tym pomogę. – wyszeptał mi do ucha przygryzając jego płatek. Miałam nadzieje,
że skończy się na tym. Jednak Chris nie przestawał. Jego ręce wędrowały po
całym moim ciele, a ja nawet nie mogłam się ruszyć. W końcu zatrzymał jedną z dłoni
na moim udzie. – Chyba czas na pierwszą lekcję. – jąknął do mnie, po czym
boleśnie chwycił mnie za udo mocno je ściskając. – Spokojnie. Tylko na początku
boli. Potem już nic nie czujesz. – dalej szeptał, a ja zacisnęłam pięść z bólu.
Nagle ból ustał, a ja mogłam złapać oddech. – Chyba nie było tak źle? – ciągnął
dalej. – Jesteś naprawdę dzielna. – powiedział delikatnie masując mnie po
obolałym miejscu. Kiedy to robił z moich ust wydobył się niekontrolowany jęk.
Wiedziałam, że Chris to usłyszał.